"Don't limit yourself. Many people limit themselves to what they think they can do.
You can go as far as your mind lets you. What you believe, you can achieve." Mary Kay Ash

poniedziałek, 26 marca 2012

Pisać a malować ikony - wpis zmieniony

Uprzejmie informuję, że znacząco poprawiłam i uzupełniłam mój wpis o pisaniu/ malowaniu ikon jako zagadnieniu językoznawczym: :)


środa, 21 marca 2012

Ucz się dniem i nocą. Jak?

http://www.freakingnews.com/day-and-night-Pics-36693.asp

Aby odnieść sukces w czymkolwiek należy się temu całkowicie poświęcić. Nie jest to tajemnicą. Zwrot "ucz się dniem i nocą" może wydać się mocno przesadzony, może nawet pozornie zniechęcić czy odepchnąć od nauki. Proszę jednak o chwilę cierpliwości i wstrzymanie się z wydaniem negatywnych osądów związanych z powyższym stwierdzeniem. Szybko wyjaśnię co mam na myśli.

Życie fascynacją nie jest nieprzyjemne, daje wiele radości. Robić w życiu to co się lubi to marzenie wielu, to powinien być cel życia, by nie zapominać o fascynacjach i mieć czas na ich realizację. Zajmować się czymś nieprzymuszenie, dla siebie, z własnego wyboru to niezaprzeczalne szczęście. Realizowanie fascynacji to przyjemność, która niekoniecznie jednak musi zawsze być łatwa. Tak jak we wszystkim, po prostu trzeba przejść przez trudniejsze poziomy. W ciągłym doskonaleniu zawsze będziemy napotykać nowe nieznane rzeczy, zawsze będzie potrzeba dalszej nauki. Bez względu na to czego się uczymy.

Trzeba pokochać to co się robi, dbać o tą miłość, pielęgnować ją i nigdy nie zapominać czemu się zdecydowało wejść w ten "związek", czemu on służy, po co istnieje. W ten sposób nie wkradnie się znudzenie, poczucie bezsensu, zwątpienie, a gdy pojawią się pierwsze trudności, to będziemy mieć siłę je pokonać, przeczekać. Wytrwałość, oddanie, fascynacja zacierają granice niemożliwości i dają poczucie szczęścia.

Miłością trzeba żyć, nie można o niej zapominać, dlatego piszę, żeby uczyć się dniem i nocą. Nie mam tu na myśli trwania nad książkami od świtu do nocy. Choć gdyby wielu z nas miało taką możliwość to z pewnością poświęcało by właśnie tyle czasu na nasze pasje. Życie jednakże jest dużo bardziej skomplikowane.
Mówiąc o nauce dniem i nocą mówię o nieustannej świadomości kierunku, w którym podążamy i chęci doskonalenia. Wtedy oczekiwanie na wolną chwilę związane jest ze zniecierpliwieniem. A ono odpowiedzialne jest za aktywację naszego wewnętrznego alarmu - oto Twoja chwila wolna, szybko do nauki!. Trzeba żyć, nie zaniedbywać rodziny, przyjaciół, pozwalać sobie na chwilę relaksu, ale zawsze pamiętać o fascynacji i oczekiwać na kolejne spotkanie z nią. Życie fascynacją to sztuka, tak by wszystko pogodzić by nikt nie ucierpiał.

Nie wolno też nigdy zapomnieć, że tam dokąd zmierzamy nie ma mety.. że nigdy nie będzie momentu, w którym stwierdzimy - umiem już wszystko.
Odniosę to do ikonografii, wybaczcie, ale to też swojego rodzaju język, którym aktualnie żyję.
Przy jej nauce gdzieś przeczytałam bardzo prawdziwe słowa : znajomość słownictwa, gramatyki i stylistyki nie wystarcza by uczynić kogoś poetą, a znajomość kanonów i techniki nie czyni malarzem ikon, można by to rozwinąć - znajomość słownictwa, gramatyki, stylistyki nie musi oznaczać znajomości języka, a konkretnie nie świadczy o zdolności posługiwania się nim.
Nigdy nie ma momentu, w którym można powiedzieć - umiem wszystko. Zdobycie dyplomu i podkreślanie, że to  świadczy o naszych umiejętnościach jest początkiem cofania się, podczas gdy należy iść tylko przed siebie.
W nauce potrzebna jest cierpliwość i wytrwałość. Należy wybić sobie z głowy wszelkie kalkulacje o nauce języka w jakiś określony czas. Należy pamiętać - będę się uczyć i żyć moją fascynacją po kres moich dni. Kiedy pojawia się ta świadomość odchodzi wszelkie zniecierpliwienie. Zmienia się podejście do tematu, na zdrowe i rzeczywiste. I właśnie wtedy osiągnięcie nierealnego staje się realne.. 


Jak się uczyć?

Cały wszechświat ma swój rytm, który po prostu trzeba odnaleźć. Uczyć się wtedy, gdy mamy czas, siłę, zdolność koncentracji oraz ochotę i nigdy, nawet na chwilę, nie zapominać o podjętej misji i jej celu.

Uczyć się jeden raz na dobę albo więcej razy o różnych porach, w zależności od powyżej wymienionych czynników i dni. Czasem będzie to tylko jedna chwila rano, a czasem chwila w południe i kolejna wieczorem, a czasem wcale. Każdy dzień jest inny i każdego dnia inaczej się czujemy. Po prostu uczmy się gdy możemy. Jeżeli nie będziemy zapominać o misji to nauka będzie regularna bo będzie wszechobecna w naszym życiu, nawet w momencie, w którym sie aktualnie nie uczymy.

Uczyć się teorii, którą należy utrwalać praktyką. Sama teoria nie umożliwi nam prawidłowego posługiwania się językiem, ani sama praktyka bez znajomości teorii również nie pozwoli na prawidłowe posługiwanie się nim. Przekładanie teorii na praktykę obudzi większą dociekliwość, bo w praktyce napotkamy problemy, których nie przewidzieliśmy, te odeślą nas do poszukiwania odpowiedzi w teorii, na pytania: jak? dlaczego? czy na pewno tak? , a to nas wzbogaci i udoskonali. 
Nauka wyłącznie poprzez praktykę nie pozwoli nam nigdy odkryć odpowiedzi na wiele pytań, ba, co więcej, nawet nigdy nie doprowadzi do pojawienia się wielu, bo bez znajomości żadnej teorii po prostu one nie mają skąd się wziąć, co z kolei opóźni nas w nauce i wpłynie negatywnie na jakość naszej znajomości języka. Czemu jeszcze teoria jest ważna?? Bo samo powielanie, bez zrozumienia,  istniejących już struktur, słów, zwrotów, może prowadzić do zguby.Te mogą mieć zupełnie inne znaczenie niż nam się wydaje, a co więcej mogą być nawet bardzo błędne. 

A co gdy napotykamy trudność? Dziś nie potrafisz czegoś zrozumieć, zapamiętać to po prostu zamknij książkę, przestań słuchać, oglądać czy cokolwiek innego robisz. Daj temu spokój na dziś. Wróć do tego jutro i jeżeli materiał, który posiadasz nie potrafi rozwiać Twoich wątpliwości to szukaj odpowiedzi w innych źródłach, w innych przykładach. Dalej nie rozumiesz? Nie szkodzi. Znowu zaprzestań, powrócisz do tego kolejnego dnia. To i tak nie będzie Ci dawać spokoju i w głowie będziesz to sam analizował, starając się odnaleźć jakąś logikę. Nie wybiegaj, nie spiesz się. Nie ma żadnego przymusu nauki konkretnego zagadnienia w określony czas. Do wszystkiego miej indywidualne podejście. Przez jedno zagadnienie przejdziesz szybciej przez drugie kilkukrotnie wolniej. W ogólnym rozrachunku będziesz i tak szedł dobrym tempem przed siebie, a poszukiwanie zrozumienia tam gdzie nie potrafisz go odnaleźć w skutku ubocznym wzbogaci Cię w dodatkowe cenne informacje, których może nawet nigdy sam z siebie byś ani poszukiwał ani zdobył, a które to jednak otworzą Ci oczy na inne kwestie układając wszystko w logiczną całość. :)

Bez względu na metody nauki, te nowoczesne czy staromodne, człowiek nie może nigdy dać się zwariować. Nauka języka jest zajęciem na życie. W każdej dziedzinie są ludzie, którzy chcą się zbliżyć do doskonałości a są też tacy, którym wystarcza bardzo ogólna znajomość danego zagadnienia.. Ani jedno ani drugie nie jest złe. Jednakże zachęcam do podążania za niemożliwym, po prostu każdego z nas stać na to.

"Największym niebezpieczeństwem dla większości z nas nie jest to, że mierzymy za wysoko i nie osiągamy celu, ale to że mierzymy za nisko i cel osiągamy." Michał Anioł

środa, 22 lutego 2012

Akcja - wloski reanimacja. Filmy dla dziewczyn i chlopcow moze tez ;)

Ja Was nie rozumiem.. :) Minely 22 dni od mojego oficjalnego "the end" bloga o nauce jezykow obcych, a Wy.. a wy dalej mnie odwiedzacie, piszecie, ze oczekujecie kolejnych wpisow, dodajecie moja strone do obserwowanych blogow.. zaprawde nie rozumiem. Ech.. Dziekuje. Decyzji o zaprzestaniu pisania na blogu nie cofam, ale 'goscinnie' moze zdazy mi sie cos od czasu do czasu napisac.. :) Po prostu nie moge obserwowac, jak wbrew mojej logice, po opuszczeniu tej strony, ona sama zaczyna zyc wiekszym zyciem.. Nie mam sumienia sie nie odezwac.. a zatem, oszczedzajac wam lez wzruszenia ;] :


Blog o nauce jezykow obcych presents

Akcja - wloski reanimacja. Filmy dla dziewczyn i chlopcow moze tez ;)

Ostatnie dni to czas akcji reanimacji jezyka wloskiego, w ktorym zdazylam stracic wszelka zdolnosc komunikacji i wyrazania wlasnych mysli. Pozostalo tylko rozumienie. Z pelna swiadomoscia odsunelam ten jezyk, pozwalajac na jego stopniowy zanik.
Przez caly czas prowadzenia bloga wiele na temat jego nauki nie pisalam, bo nie zajmowalam sie nim zbytnio (niemal wcale) w zyciu codziennym. Po kilku propozycjach filmow wloskich po krotce napisze o sposobie na niemal blyskawiczne przywolanie plynnosci jezykowej jezyka.. zapomnianego.. :)


A oto kilka propozycji filmow wloskich do obejrzenia. Te filmy skierowane sa glownie do uczennic jezyka wloskiego, choc chlopcom byc moze tez sie spodobaja. Z kolei dla chlopcow tak, a dla dziewczynek niekoniecznie jest skierowany ostatni sugerowany do obejrzenia film :)

1. Scusa ma ti Chiamo Amore - film o milosci, dlatego polecam dziewczynom, mnie sie podobal :) Nie pisze nic wiecej, trailer ponizej:


Obejrzyj " Scusa ma ti chiamo amore" na youtube

2. Scusaa Ma Ti Voglio Sposare - kontynuacja Scusa Ma Ti Chiamo Amore


Obejrzyj Scusa Ma Ti Voglio Sposare na Youtube

3. Tutto l'Amore del Mondo - kolejny film romantyczny, bardzo przyjemnie sie ogladalo, polecam :) Obejrzyj Tutto l'Amore del mondo na youtube

4. 3MSC (Tre Metri Sopra il Cielo)- film znowu o milosci, ale juz nieco powazniejszy, swietny, powinien sie spodobac i dziewczynom i chlopakom ;) Ja go pewnie jeszcze obejrze kilka razy :) Podglad:


Obejrzyj 3MSC na youtube

5. Ho Voglia di Te - kontynuacja 3MSC
trailer:

Obejrzyj Ho Voglia di Te na youtube 

6. Una Canzone Per Te - tez calkiem spoko, da sie obejrzec ;)

Obejrzyj Una Canzone Per Te na Youtube

7. Il Marito Perfetto - troche makabryczny.. ale zaskakujacy. Czy warto obejrzec? Nie wiem. Do zycia nic nie wniesie zapewne, ale czasem sie oglada takie filmy.. wiec? Jak chcecie.


Odkad nauczylam sie wloskiego na poziomie "codziennym", czyli ze moglam swobodnie odnalezc sie niemal w kazdej, wlasnie codziennej sytuacji, plynnie wyrazalam za pomoca wloskich slow moje mysli, rozumialam bardzo duzo (czytanie ksiazek, ogladanie filmow itp.) - osiagnelam poziom funkcjonowania w tym jezyku, co nie jest rownoznaczne z oslawionym poziomem 'zaawansowanym', jako ze wiedzy teoretycznej dot. gramatyki byl zawsze brak,co za tym idzie zapewne wiele nieumyslnych bledow sie w moja wloszczyzne wkradalo, niemniej jednak poslugiwalam sie tym jezykiem bardzo swobodnie i sprawialo mi to ogromna radosc .. 6 lat temu!
Juz w dwa lata po zaprzestaniu codziennego uzywania tego jezyka znajdujac sie nagle w sytuacji wlosko-jezycznej z zaskoczeniem odkrylam, ze mimo rozumienia rozmowcy nie bylam w stanie wyslowic sie po wlosku, a moze inaczej - sprawialo mi ogromna trudnosc, zeby sie porozumiec.. pozniej oczywiscie bylo juz tylko gorzej. Wloski zaczal sie chowac coraz glebiej, a przyslanial  go glownie grecki, ktorym zylam na codzien. Tak oto po za jakas ksiazka czy bajka dla dzieci, od czasu do czasu, nie mialam z tym jezykiem wiekszego kontaktu. Slyszac dalej rozumialam i bylo mi bardzo zal, ze tak po prostu juz nie moge tego jezyka uzywac chocby w najprostszej wloskiej rozmowie..
Jakis tydzien temu naszla mnie chec obejrzenia filmu, jakiegokolwiek, ale niestety w powodzi amerykanskich produkcji nie latwo jest znalezc cos na prawde dobrego, a mialam ochote odpoczac od chinskiego i tak oto przypadkiem znalazlam film wloski.. zaczelam go ogladac i wraz z kazdym zdaniem, melodyjnoscia jezyka, obserwowanymi zachowaniami wlochow, "wloski tryb" przeszed ze stanu uspienia w aktywny. Przypomnialo mi sie wszystko co przezylam we Wloszech, zatesknilam za Rzymem, no i ten jezyk.. kazdego dnia ogladalam jeden film i po 6 filmach i kilku przesluchanych piosenkach wrocila mi zdolnosc mowienia.. Niesamowite.. Nie umiem tego logicznie wytlumaczyc, bo przeciez w ciagu tych kilku lat zdazylo mi sie cale ksiazki po wlosku przeczytac i po ich odlozeniu jak nie moglam mowic, tak dalej nie moglam.. Mimo, ze nie potrafie tego zjawiska niczym uzasadnic to jednak utwierdza mnie ono jeszcze bardziej w slusznosci ogladania filmow w jezyku, ktorego sie uczymy - to takie odrobine "sztuczne" zycie uczonym jezykiem, ale jednak jest to zycie nim, sledzenie bohaterow to obserwacja zachowan, ktore wystepuja w normalnym prawdziwym zyciu (tzn. mniej wiecej ;) ) I tak oto dzis sama do siebie i do dzieci przegadalam pol dnia po wlosku.. jeszcze kilka filmow, a juz w ogole wskocze na dawny poziom. Wspaniale uczucie :) Ogladajcie filmy! O tak, one podtrzymuja fascynacje, nie pozwalaja zapomniec o tym jaki jest jezyk, ktorego sie uczymy. Bez nich sama nauka jest zbyt zimna, zbyt meczaca.. jezykiem trzeba zyc, trzeba miec z nim kontakt, ale nie jakikolwiek, tylko taki, ktory 'ozywi' uczony jezyk, ozywi w nas. :) P.S przepraszam za brak polskiej czcionki - problemy techniczne :) Pozdrawiam